Zaloguj się
Rejestracja
Instagram Youtube
Zamknij

Tajemnica kremówek

19 października 2020, 12:22

Zwykle, żeby coś powstało, potrzeba wiele czasu i pracy. Jednak czasem wystarczy jedno zdanie… Tak było w przypadku wadowickiej kremówki.
W 1999 roku Jan Paweł II podczas spotkania z mieszkańcami swojego rodzinnego miasta, z sentymentem wspomniał o ciastkach swojej młodości.
„A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki. Że myśmy to wszystko wytrzymali, te kremówki po maturze…”

Jedno zdanie i mamy nowy smakołyk – kremówkę papieską zwaną też wadowicką. Dziś to regionalny przysmak, poszukiwany przez turystów w mieście Karola Wojtyły.
Oczywiście ciastka z kremem znane były znacznie wcześniej. I nie tylko w Wadowicach.

Kremówki czy Napoleonki?

Dwa płaty ciasta francuskiego, przekładane kremem lub bitą śmietaną, serwowano w wielu cukierniach na terenie całej Polski już przed wojną. Jednak w zależności od regionu, słodki wypiek wyglądał nieco inaczej i nosił inną nazwę.
I właśnie ta nazwa budzi największe zamieszanie. Niektórzy uważają, że kremówka i napoleonka to synonimy. Dwie nazwy tego samego wypieku. Inni widzą między nimi różnice.
W Małopolsce, czyli dawnej Galicji króluje kremówka. Klienci, którzy poproszą o napoleonkę, najprawdopodobniej dostaną „napoleona”, czyli ciastko z różowym kremem bezowym.
Z kolei we Wrocławiu napoleonki przekładane są kremem śmietanowym, a kremówki waniliowo-budyniowym. Odwrotnie jest w Łodzi.

Co ma do tego Napoleon?

Wyjaśnienie nazwy kremówka nie jest trudne. To po prostu ciastko z kremem. Więcej wątpliwości budzi nazwa napoleonka.
Według części źródeł określenie to wymyślił Feliks Gołaszewski, właściciel przedwojennej warszawskiej cukierni, znajdującej się naprzeciwko placu Napoleona, od którego cukiernik wziął nazwę dla swojego zakładu i sztandarowego wypieku.
Zgodnie z inną teorią napoleonka nie ma nic wspólnego z Napoleonem, tylko z Neapolem. Samo ciastko ma być bowiem wzorowane na mille-feuille – wypieku składającym się z trzech warstw ciasta francuskiego, przekładanego kremem lub dżemem, które było szczególnie popularne w Neapolu. I nadal jest. Kto widział film „Jedz, módl się, kochaj”, z pewnością pamięta z jakim apetytem Julia Roberts zajadała się tym ciastkiem we włoskim mieście.

Wadowickie pyszności od Hagenhubera

Rozsławione przez polskiego papieża ciastka też mają swoje sekrety. Cukierni, o której wspominał Jan Paweł II już nie ma. Prowadził ją Karol Hagenhuber, który przed wojną przybył do miasta z Wiednia. Wiadomo, że ciastka przekładane były kremem budyniowym, trwają jednak spory czy zawierały alkohol. Syn cukiernika zapewniał, że w kremówkach ojca go nie było. Nie wszyscy jednak są co do tego przekonani, dlatego wiele serwowanych w Wadowicach papieskich kremówek ma w przepisie alkohol.
Z alkoholem czy bez – papieskie kremówki cieszą się dużą sławą i stały się prawdziwym symbolem Wadowic.

Przewiń do góry