Zaloguj się
Rejestracja
Instagram Youtube
Zamknij

Too Good to Go – nie marnuj jedzenia, zdobądź nowych klientów, zwiększ obroty!

16 lipca 2020, 15:47

Zero waste to chyba najważniejszy tegoroczny trend w całej szeroko rozumianej branży gastronomicznej. Cukiernicy – zwłaszcza ci, którzy biorą udział w międzynarodowych konkursach, gdzie jury od lat czujnym okiem patrzy czy przy produkcji ciast i deserów nie dochodzi do marnowania składników – przekonują, że dla nich zasada zero waste to podstawa.
Z trzech powodów. Pierwszy to ekologia – marnowanie żywności powoduje aż 8 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych. Drugi to etyka – wyrzucanie dobrego, świeżego jedzenia, w połączeniu ze świadomością, że na świecie, także w Polsce, wielu ludzi regularnie nie dojada lub zwyczajnie głoduje, jest zwyczajnym świństwem. Po trzecie ekonomia – każda wyrzucona bułka czy pączek, to żywa gotówka, która trafia do kosza. Gotówka, której nie tylko firma nie zarobiła na sprzedaży, ale także ta, którą najpierw wydała na składniki, z których wyprodukowano pieczywo.

Biorąc pod uwagę siłę trendu zero waste i rosnącą wrażliwość społeczeństwa na problem wyrzucania żywności, nie dziwi rosnąca popularność aplikacji Too Good To Go, przyciągającej miliony „pogromców marnowania jedzenia”.
Prosta aplikacja ma równie prosty cel – łączyć ze sobą klientów, którzy chcą ratować żywność (kupując ją za niewielką cenę) ze sprzedawcami (restauracjami, cukierniami, piekarniami czy sklepami spożywczymi) posiadającymi nadwyżki jedzenia, którego nie udało się sprzedać. Polskie prawo nie ułatwia przekazywania takiej żywności (np. pełnowartościowego chleba, który jednak następnego dnia będzie już czerstwy, a więc nie nadający się do sprzedaży) organizacjom charytatywnym. Zwykle więc ląduje on w koszu. Dzięki aplikacji zamiast wyrzucać jedzenie, można je sprzedać za mniejsze pieniądze, odzyskując część kosztów i pozbywając się wyrzutów sumienia, jakie towarzyszą wyrzucaniu dobrego jedzenia do kosza.

Too Good To Go zyskała już ogromną popularność w Europie. W ciągu czterech lat działania aplikacji, dołączyło do niej aż 19 milionów pogromców marnowania żywności i przeszło 25 tysięcy sklepów partnerskich. W Polsce Too Good To Go dopiero przebija się do świadomości tak sprzedawców, jak i klientów. Biorąc jednak pod uwagę, jak szybko rozwinęły się takie projekty jak np. UBER, możemy być pewni, że już niedługo popularność apki ratującej żywność będzie gigantyczna. Zyskują w końcu wszyscy: planeta, klienci, którzy oszczędzają pieniądze i sprzedawcy nie tylko zarabiają na produktach, które w innej sytuacji by wyrzucili, ale też – co szalenie ważne – zdobywają nowych nabywców.

Włączenie się do programu Too Good To Go jest bardzo łatwe. Wystarczy pobrać aplikację i zarejestrować swój sklep. Sprzedaż przez aplikację też nie nastręcza problemów. Wystarczy zapakować produkty, których nie udało się sprzedać, tworząc paczkę niespodziankę i wystawić na sprzedaż, określając cenę i godziny odbioru. Nie musimy się martwić tworzeniem opisów produktów (w końcu to paczka niespodzianka), ani szukać dla nich nabywców. Ci sami nas znajdą.

Biorąc pod uwagę popularność aplikacji w całej Europie i to jak chętnie Polacy – zwłaszcza ci młodzi – korzystają z wszelkich narzędzi, które pomagają oszczędzać pieniądze i są przyjazne dla środowiska, łatwo przewidzieć, że już niedługo Too Good To Go, zagości w milionach smartfonów w naszym kraju. Nie warto więc czekać do chwili, gdy nieobecność w projekcie będzie tym, czym dziś jest brak konta na Facebooku czy brak strony internetowej. Włączając się do akcji już dziś można wygrać naprawdę sporo. Przede wszystkim pokazać wrażliwość ekologiczną (co ma dla konsumentów coraz większe wrażenie) i zdobyć nowych nabywców. Badania przeprowadzone przez twórców aplikacji pokazują, że 3 z 4 użytkowników wraca do cukierni czy restauracji, w której kupuje za pośrednictwem aplikacji, jako stali klienci. A tu i teraz można po prostu przestać tracić pieniądze i zaśmiecać planetę wyrzucając do kosza, dobre jedzenie!
Zrozumieli to już nie tylko najwięksi gracze na rynku, jak Starbucks, Green Coffe Nero, czy Costa Coffe. Za pośrednictwem aplikacji swoje produkty sprzedaje też najstarsza firma cukiernicza w Polsce – A. Blikle oraz wiele małych, lokalnych cukierni. Pogromcy marnotrawienia jedzenia ze stolicy mogą np. upolować za niewielkie pieniądze pyszności z piekarni Oskroba czy Z Domu, cukierni Deseo i Moxo Bakery czy kawiarni Frank Warszawa. W Trójmieście swoje wyroby po okazyjnej cenie oferują m.in.: Piekarnia – Cukiernia „Eres”, WypiekAna, Cukiernia Szczęśliwy Lis, Tomasz Deker Bakery, Piekarnia Kidzińscy, Bio Piekarnia Ziarno, Sopocki Młyn, Cukiernia Justynka, Kawana, Łyk Kawy czy Cukiernia Agusia. Marnotrawieniu żywności i jednocześnie stratom w budżecie sprzeciwiły się też poznańskie cukiernie: Weber, Masz Babo Placek czy Karpicko, szczecińska Nowa Pączkarnia, czy krakowskie cukiernie: Cynamon, Czarodziej, Pochlebstwo, Nad&Greg czy Doliński. Oczywiście na mapie Polski podobnych miejscówek jest znacznie więcej. I dużych i małych – co dowodzi, że to projekt dla każdego – bo każdy może przeciwstawić się marnotrawieniu jedzenia i skuteczniej zadbać o własne zyski.

Przewiń do góry